cookies

piątek, 15 listopada 2013

Czy Polala jest Niesforna??



Czego wg was trzeba, żeby stworzyć piękne wnętrze? Mebli od znanych projektantów? Dodatków za dużą kasę? Dekoratora wnętrz z wieloletnim doświadczeniem? Dużego metrażu czy nowoczesnej architektury? My uważamy, że piękne wnętrze zależy jedynie od wyobraźni tego kto je kreuje… a przecież nasza wyobraźnia jest nieograniczona. Nie mają na nią wpływu środki finansowe, ani okolica czy miasto w którym żyjemy. Często słyszy się stwierdzenia, że gdybym miała więcej pieniędzy, większe mieszkanie czy żyłabym w dużym mieście gdzie blisko do sklepów i marketów budowlanych, to mój dom wyglądałby zupełnie inaczej. Czasem faktycznie są to bariery całkiem namacalne i realne ale… czy naprawdę nie do przeskoczenia?  I czy od pomysłu jest aż tak daleko do jego realizacji? Może starczy zrobić pierwszy krok, zakasać rękawy i znaleźć rozwiązanie, które w Naszym budżecie nie zrobi ogromnej dziury? Czy to nie jest tak jak z marzeniami? Jeśli wierzysz i dążysz do celu, to w końcu musi się udać?

Dla nas takim pozytywnym przykładem, że chcieć to móc i meeeeeega motywatorem jest Niesforna Polala.  Klubokawiarnia, która powstała w Sochaczewie, ale  na pewno znana już jest w całej okolicy, bo w pełni na to zasługuje. Zachwyca zarówno kuchnią, atmosferą jak i niebanalnym wystrojem i fantazyjnymi dekoracjami. Nie ma złotych klamek, mebli za tysiące, każde krzesełko jest z "innej parafii", zamiast kanapy są swojskie palety a nad barem wiszą warsztatowe lampy - to wszystko sprawia, że ma się tam ochotę siedzieć godzinami sącząc koktajl za koktajlem. Nawiasem mówiąc koktajl Niesforna Polala na lodach waniliowych to bajeczna pycha, a sałatki czy niesforne grzanki...boooskie ;-) Zresztą Polala dba o to, żeby zarówno Ci mali jak i duzi goście miło spędzili czas . Jest kącik z zabawkami dla dzieci, gry planszowe dla tych starszych gości, wieczorki filmowe… i zapewne to jeszcze nie koniec niespodzianek jakimi zaskoczą Nas właścicielki. 

Ola i Karolina, bo to one stworzyły to niesamowite miejsce, zamiast jak to mają w zwyczaju Polacy narzekać, że miasto małe, że nie ma gdzie się spotkać, że wieczorami wszyscy siedzą w domach i że do Warszawy za daleko, wzięły się do roboty. W Sochaczewie o pracę łatwo raczej nie jest, więc same stworzyły takie miejsce, w którym chciałyby się spotykać ze znajomymi i gdzie, aż chce się pracować! W końcu jest gdzie umówić się z koleżankami na lampkę wina (swoją drogą życzyłybyśmy sobie też takich cen w Warszawie) czy chłopakiem na pierwszą randkę.  Na dodatek to miejsce w którym pomysł goni pomysł i mamy wrażenie, że można się tam zarazić energią do działania, pozytywnym myśleniem i dobrym gustem ;-) Chociaż nie znajdziemy tam mebli z katalogów to całość urządzona jest z takim pomysłem i smakiem, że tworzy niesamowity klimat. Warto co nieco podejrzeć i przenieść parę pomysłów do swoich domów. Dla nas takie top 5 to z pewnością tapeta w łazience (czytanie w łazience nabiera tam nowego znaczenia) lampy rodem z warsztatu samochodowego nad barem (właścicielki wyznały że wymarzyły sobie inne ale wg. nas te to strzał w 10!) konstrukcja baru (wojskowe skrzynie transportowe), wygodne siedziska z palet, cegiełkowe białe ściany, lampy, dodatki… można by wymieniać w nieskończoność, bo nawet sposób podania kawy zachwyca. Zresztą zobaczcie sami… a najlepiej wybierzcie się sami ;-) Gwarantowane przyjemności zarówno wzrokowe jak i smakowe czy psychiczne… bo Niesforna zdecydowanie jest niesforna, zwariowana i zaskakująca w każdym detalu (trochę tak jak jej właścicielki... ;-)
Pamiętajcie, że nawet jak się jest już bardzo dorosłym i odpowiedzialnym, to czasem na tą niesforność trzeba sobie pozwolić… uważamy wręcz, że jest ona wszystkim bardzo potrzebna, żeby oderwać się od codziennych problemów, umieć cieszyć życiem i wciąż wierzyć w swoje małe i wielkie marzenia…

Zaczarowana Latarenka





wtorek, 12 listopada 2013

Stylowa Zaczarowana Latarenka

Co to znaczy mieć styl? albo go nie mieć? być kobietą z klasą? albo kompletnie tej klasy pozbawioną? Czy rodzimy się z klasą, czy też można jej się nauczyć? Czy styl i klasa idą w parze? Czy też są to dwa kompletnie odrębne, które nie mają ze sobą nic wspólnego? Takie rozważania snułam, obserwując mijające mnie kobiety w hali odpraw na lotnisku...

Ale przecież to są szersze pojęcia. Są miasta, które mają swój STYL.

Na przykład Paryż....abstrahując od tego czy lubimy to miasto czy też nie, ono niewątpliwie ma swój styl. Jedyny i niepowtarzalny. Przytłaczający dla jednych a magiczny dla drugich... Tłumy turystów nie mogą się mylić. To miasto musi mieć coś w sobie!




Są też wnętrza o których mówimy, że są stylowe. Mają klasę. Znacie takie? Może sami mieszkacie w jednym z nich?
A gdyby tak zaszaleć? Połączyć styl i miasto w jednym?

Co powstanie? Mieszanka wybuchowa? Czy jedynie i niepowtarzalne wnętrze? Eleganckie i stylowe? A może kompletnie nie dla Was?

Przykładem takiego połączenia może być styl francuski. Ma on zarówno zwolenników jak i przeciwników. Niektórzy twierdzą, że jest zbyt ciężki. Efektowny ale czasem ciut przytłaczający, zbyt ozdobny. Faktycznie dość mocno różni się od minimalistycznego stylu skandynawskiego. Ale czy to znaczy, że jest gorszy/lepszy?

Widzicie się we wnętrzach w takim stylu? Jeśli tak, to do dzieła!
W końcu jesień to idealna pora na zmiany. Może warto zacząć od kilku dodatków w stylu francuskim?

ps. celowo pominęłam styl prowansalski...bo to już zupełnie inna historia...

Zaczarowana Latarenka




sobota, 9 listopada 2013

Zaczarowana Latarenka na Le Targu


Założenie było takie, że będzie to blog głownie o wnętrzach i ich dekorowaniu ;-)

Ale, po krótkim namyśle, doszłyśmy do wniosku, że czujemy lekki niedosyt. Czasem zachwyci nas piękny budynek lub ławka, na której na chwilę przysiądziemy, innym razem jesienne drzewa w parku... dlaczego by o tym nie wspomnieć? Dlatego, też od czasu do czasu będziemy zamieszczały wpisy związane z miejscami, które nas zachwyciły i zainspirowały i które wydadzą się nam w jakiś sposób interesujące. Niekoniecznie, będzie to wynikało tylko z ich wystroju.

I taki temat właśnie chciałybyśmy poruszyć dziś. Bardziej lifestylowy, niż dekoratorski ale równie ciekawy, bo związany z ideą Slowfood. Sobota, to dzień w którym większość zapracowanych w tygodniu Polaków wybiera się na zakupy, celem uzupełnienia lodówkowych zapasów. Część z nas robi je w pobliskim supermarkecie, inni w zaprzyjaźnionych "spożywczakach" i na bazarkach. A wy do której z grup się zaliczacie? 

My dziś wybrałyśmy się na Le Targ w miasteczku Wilanów. Jest to miejsce, w którym zbierają się producenci żywności, od których można kupić świeże i smaczne produkty. Ale nie tylko...to również miejsce, w którym chleb ma zapach (i nie mówię tu o mrożonym pieczywie, odgrzewanym w piecach marketów), konfitury smakują ja te, które robiła nasza babcia (trochę szkoda, że nie wpadła nigdy na połączenie buraka z pomarańczą, bo to prawdziwa pycha :-) a warzywa i owoce nęcą i pachną jak z przydomowego ogródka. Ryby, wędliny, pierogi, sery ... człowiekowi aż ślinka leci i naprawdę ma się ochotę kupić wszystko na raz i zjeść od razu w drodze do domu :-) Miłośnicy kuchni śródziemnomorskiej (tak, to my!) również nie będą rozczarowani. Oliwki, makarony, pesto - można znów poczuć się jak na wakacjach.
To fajna alternatywa dla smakoszy. Ale i dla osób, które lubią wiedzieć, kto tak naprawdę wyprodukował jedzenie, które zaraz zjedzą. Mamy pewność, że zrobił to z należytą starannością i troską o klienta, nie dorzucając do tego tony konserwantów i polepszaczy.

A to przecież bardzo ważne, w końcu "jesteś tym co jesz" ;-)

Dodatkowo atmosfera na Le Targu jest mocno przyjacielska, z każdym sprzedawcą można porozmawiać o oferowanych produktach czy po prostu pożartować. To wszystko razem spowodowało, że wróciłyśmy do domu objuczone smakowitymi zakupami, przeszczęśliwe i zauroczone klimatem tego miejsca.

A teraz pisząc tego posta zajadamy pachnący chlebek z pikantnym pesto all'Arrabbiata (polecamy!)...... i wiemy na pewno, że jeszcze tam wrócimy ;-) 

Poniżej kilka "smakowitych" fotek, na zaostrzenie apetytu. A czy według Was jedzenie może być designerskie? ;-)

Zaczarowana Latarenka







wtorek, 5 listopada 2013

praca twoim drugim domem...



Niby zabawne...ale w sumie prawdziwe...

Najpierw trochę statystyki:

Według danych OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), polscy pracownicy spędzają w pracy więcej godzin niż np. Amerykanie. Obywatele USA pracują średnio około 1800 godzin rocznie. Polacy niemal o 100 godzin więcej (1893 godzin).....W 2012 roku więcej od nas przepracowali jedynie Rosjanie, Grecy i mieszkańcy Chile. Największymi pracusiami okazali się Meksykanie, spędzający w pracy średnio 2226 godzin rocznie. W rankingu OECD za nami uplasował się Izrael, Estonia czy Węgry. Stany Zjednoczone znalazły się na 11 miejscu. 

Słowem spędzamy w pracy większość dnia!

Dlatego też, urządzając wnętrza nie możemy zapomnieć o naszym  miejscu pracy. 

Czasem oczywiście nie mamy wpływu na to, przy jakim biurku pracujemy, pewne rzeczy są nam narzucone i np. w naszym dziale jest 10 jednakowych biurek, ustawionych zgodnie z zasadami BHP, ergonomią pracy...słowem nuuuuuuuda. 
Ale sytuacja nie jest beznadziejna! Kilka dodatków może zasadniczo zmienić wystrój naszego biurka i pomóc nam poczuć się chociaż trochę jak w domu. No i w ładnym wnętrzu...to wiadomo! Wzrasta nasza kreatywność i aż chce się pracować ;-) A to niezaprzeczalna korzyść dla firmy ;-) 
Może czasem warto wybrać się z szefem na małe zakupy?

Komfortową sytuację mamy, kiedy pracujemy w domu. Tu możemy puścić wodze fantazji i stworzyć coś naprawdę niezwykłego. Miejsce, w którym pomysły będą nam same wpadać do głowy...
Według mnie takie miejsce musi być na pewno interesująco urządzone...

Dla wszystkich którzy poczuli przypływ mocy, żeby coś poprzestawiać na swoim biurku garść inspiracji na dziś (wyszperanych na pinterescie)...

Zaczarowana Latarenka












 


poniedziałek, 4 listopada 2013

Przekleństwo pierwszego zdania??

Za każdym razem jak zaczynam czytać nową książkę rozkoszuje się jej pierwszym zdaniem. Zastanawiam się czy jest interesujące  i czy zachęca i zaciekawia czytelnika? Czy jest kwintesencją książki? Czemu jest właśnie takie? Co autor miał na myśli? Dziś sama zmagam się z problemem tego najtrudniejszego zdania. Co napisać żeby nie było banalnie? A jednocześnie, żeby wyjaśnić dlaczego tu jestem?  Może dlatego, że kocham piękne wnętrza? Godzinami mogę oglądać drobiazgi, które zamieniają mieszkanie w zaczarowany świat? A może dlatego, że przed snem w głowie przestawiam,  przemalowuje i  ciągle zmieniam swoje małe królestwo?  A może powodem jest to że mam z kim tą pasję dzielić...?

Chcemy stworzyć kącik i miejsce w internetowym świecie w którym mogłybyśmy inspirować nie tylko siebie wzajemnie ale i Was. Aranżacje wnętrz kochamy prawie tak samo jak siebie nawzajem. ;) Uwielbiamy podróżować i wszędzie gdzie jesteśmy staramy się sprawdzić jak żyją ludzie. Jak ozdabiają swoje otoczenie? Co można by przenieść do Naszych domów? A może do biur? A może ulubionej kawiarenki? Szukamy miejsc i pomysłów, rzeczy małych i dużych w których można czuć się niezwykle... 

Zapraszamy Was więc serdecznie do Naszego zaczarowanego świata i wspólnej inspirującej przygody...

Zaczarowana Latarenka